1 gru 2020

Ostatnie naście

 Mam 19 lat.

Ta.. każdy już to wie, więc po co znowu o tym pisze?
Nie wiem.
Obserwuje środowisko, w którym przebywam stwierdzam, że jestem jakąś sierotą.
KAŻDY ma swoją drugą połówkę, no okej prawie każdy.
A ja... dalej jestem sam i tak czekam, aż kogoś znajdę.



I nikomu to nie przeszkadza, że nie mam nikomu.
Nikt mi nie wytyka palcem, że powinienem kogoś znaleźć.
Jednak mi samemu to bardzo przeszkadza.
Ja sam siebie gnoje.
Ja sam siebie obrzucam tym gównem i mówię, że MUSZE KOGOŚ MIEĆ.

Dużo osób coś do mnie czuje...
Mimo, że ja też coś czuję to nie jest to...
Bo "moi ludzie" wiedzą kim jestem naprawdę.
I mimo, że bardzo chciałbym to zmienić to nie moge.
Tego, nie da się zmienić.

Chciałbym być NORMALNY, tak bardzo bym chciał
Wciąż chyba nie potrafię tego zaakceptować.
Takie życie nastolatka.

Nastolatka, który w przyszłym roku już nim nie będzie.
Czas pędzi nieubłaganie.
A ja stoję w tym samym miejscu gdzie stałem.




Chciałbym chociaż na chwilę cofnąć się w czasie.
Popatrzeć na to co robiłem i dawać wskazówki samemu sobie.
Kierować mną.
Kierować swoim życiem.
Po prostu... żyć.

NIE ŻAŁOWAĆ.

Mieć kontakt z ludźmi z którymi nie mam już kontaktu.
Znów poczuć się dzieckiem i mieć wszystko gdzieś.
Być znowu tym Adrianem, który sam sobie dawał motywację...
A NIECH SIĘ ŚMIEJĄ.

W ty roku... musi się coś zmienić.
Będę robić wszystko.



11 lis 2020

Przyjaciel zastępczy

 Chyba boli mnie to, że już nie jestem na "pierwszym" miejscu.
Czy w ogóle powinny być takie podziały na lepszych i gorszych?
Jednak to nie o to chodzi.

Pamiętam jak było wtedy kiedy się poznawaliśmy.
Ta tajemniczość, ekscytacja i troszkę strach.
Bo to było jak skoczenie do głębokiej wody.




A teraz...?
Czuje, że to troszkę na siłę.
Że nie jestem Ci już tak potrzebny jak kiedyś byłem.
Że znajdujesz nowych przyjaciół i o starych zapominasz...
Wiem, że tak na pewno nie jest, ale tak się czuje.

Boję się, że to skończy się szybciej niż się zaczęło.
Piszesz, że tęsknisz...że potrzebujesz.
A ja... czuję, że tak nie jest.

Na początku jest fajnie.
Zawsze tak jest.
Poznawanie nowej osoby, która jest tak bardzo podobna do Ciebie.
A z czasem zaczynasz dostrzegać, że jednak tak nie jest.

Boję się, że te słowa które mówisz są puste.
Nie sprawiam ci szczęścia, tylko przeszkadzam.
Czuje, że każdemu przeszkadzam i to dosłownie każdemu.
Nie potrafię zaakceptować siebie i to, że świat się zmienia.
A ja.. czekam aż coś się zmieni, a wiem że się nie zmieni.




Czuję się trochę jak przyjaciel zastępczy.
Że oboje piszemy wtedy kiedy coś jest nie tak.
Że oboje siebie denerwujemy.
Wtedy kiedy napisałem, że to koniec..
Poważnie myślałem o zakończeniu przyjaźni, właśnie dlatego że boje się że niedługo samo się to zakończy.
Chyba po prostu wolałem być pierwszy.

Czy jestem jeszcze czyimś przyjacielem?
Czy potrafię tylko wszystko zjebać.

Kiedy każdy był w związku, czułem, że ja mam Ciebie
a teraz czuję, że znowu jestem sam.

Proszę powiedz, że nie jestem przyjacielem zastępczym.
Nie chce znowu nim być...




5 lis 2020

Tęsknie za życiem.

Tak, aby w końcu poczuć się jak kiedyś.
Żeby czerpać z życia wszystko co się da. 
Żeby w końcu żyć po swojemu. 
Czuję, że zrobiłem już w życiu wszystko co mogłem. 
Że moje życie już przeminęło, choć mam dopiero 18 lat. 

No właśnie... 

18 lat... W tym miesiącu końce 19 lat... 
Kiedy? 
Kiedy mi te lata tak szybko uciekły przez dłoń? 
Kiedy to wszystko się wydarzyło? 
Kiedy spełniałem moje marzenia. 
Kiedy żyłem? 

Mam 19 lat... 
I czuję że muszę coś zmienić. 
Muszę się chyba obudzić, zacząć coś robić. 
Chciałbym się wyprowadzić do Norwegii, zrobić to? 
Tak o, po prostu?

To już nie chodzi o drobne zmiany, typu włosy, tatuaż. Tu chodzi o coś poważniejszego. Chodzi o mnie i o moje dalsze życie. Kiedyś czułem się dobrze jak zmieniałem kolor włosów, dzisiaj zaś jest mi to obojętne. 

W tym jest problem, że stałem się obojętny na pewne rzeczy. Pytanie brzmi, dlaczego? 
Co się takiego stało w moim życiu że jestem obojętny? Co takiego trafiło we mnie że mnie zepsuło? Nie znam odpowiedzi na ani jedno pytanie. 

Pisze tego posta płacząc w łóżku. 
Nie wiem co mam robić i gdzie zmierzać. 
Chce tylko podróżować, chce zwiedzać, chce kochać. A gdzie w tym wszystkim jestem ja? 
Ciągle mam w głowie dawnych przyjaciół, dawne chwile, dawne przygody. A przecież życie jest teraz. To co się dzieje. Nie to co się działo i co się będzie dziać. 

Wiem tylko, że chcę skończyć szkole. 
Zarobić troszkę i wyruszyć... 
Gdzie? Nie wiem... 
Obojętnie gdzie. 
Może wtedy poczuje w sobie zmianę. 
Zmianę na lepsze. 
A może potrzebuje drugiej połówki?

I tu się zaczyna problem. 
Bo są dni kiedy jest super, naprawdę jestem szczęśliwy. 
A są dni kiedy nie chce mi się nawet wstać z łóżka i cokolwiek robić... 
Płaczę, patrzę w sufit, później w okno i znowu w sufit. 

Tak bardzo tęsknie za zmianami, za sobą, za ludźmi, za życiem... 

Tęsknie za życiem. 

21 paź 2020

Robię to

 nie mogę niczego udawać.
Nie mogę udawać, że tego nie chce.
Bo chcę i to tak kurewsko mocno.
Jednak czuje, że nie mogę, że to się powinno skończyć.
Nie powinno się w ogóle zaczynać.

Ale po prostu jestem głupi, bo już tyle razy się zawiodłem.
Myślałem, że może tym razem będzie inaczej.
Nie jest, znów kończę z pokrwawionymi nadgarstkami.
Znów płaczę do poduszki.
I znów nie chce pomocy.



To się będzie tak toczyć.
Dopóki sam nie zrozumiem czego chcę.

Nie życz mi szczęścia bo go nie chcę.
I tak odejdzie.
Jak ty, bo ty byłaś moim szczęściem.
W sumie każdy odejdzie.
Muszę wbić sobie do głowy, że nie jestem taki ważny jak mówią.
Jakoś tak ciężej oddychać gdy nie ma Cię obok.

Ale
Dam radę,
wiem o tym,
po prostu muszę 
i właśnie to robię.



12 paź 2020

Fuck. This. Shit

Trzeba mieć w to wysrane. Muszę w końcu zacząć żyć. Seriale na mnie bardzo wpływają, jak nie the walking dead to the end of the fucking World.

To seriale które aktualnie bardzo na mnie wpływają. 5 raz oglądam już the end of the fucking World i nadal mi się nie nudzi. Nadal czuję to samo. Czuję, że muszę gdzieś uciec na kilka dni. Muszę zrobić coś co mnie w końcu obudzi, otrzeźwi. Coś nowego. Coś czego jeszcze nie było. 

Tylko tak żeby nie mieć problemów z prawem, tylko czy tak się da? Cokolwiek teraz zrobimy to łamanie prawa. No cóż. 

Dlatego zrobiłem tatuaż "FUCK. THIS. SHIT."
Od dwóch lat czuję, że muszę go mieć. I w końcu go mam na swoim ciele. Jak będę meic wszystkiego dość, spojrzę na tatuaż i pierwsze wypowiedziane słowa to będą właśnie te. 

Chce żyć i gdzieś wyruszyć, zawsze chciałem. Od zawsze pisze i mówię że chce uciec i w końcu żyć po swojemu. Mieć wyjebane w konsekwencje które mnie czekają. Wiem, że to nie jest zdrowe podejście i zdaje sobie z tego sprawę. Wiem też że to TYLKO SERIAL i tak się nie dzieje. Lecz mimo wszystko... Dalej bym chciał. 

Szkoła nie jest najważniejsza, ani pieniądze, ani to co pomyślą o nas ludzie. 
Problem w tym, że nie chce uciec sam. Chcę z osobą która też by to czuła. Też by chciała uciec. Też czułaby to samo co ja. Samemu byłoby... Nudno. 

Może znajdzie się kiedyś taka osoba co ucieknie ze mna. Nie będę nikogo zmuszać. Jeśli ktoś będzie chciał, to to zrobi.
Znam takie osoby które chcą uciec jednak za bardzo się boją i rozumiem to. Ja też się boję ale nie chce się już niczym martwić. 

Bo chce w końcu 
Zacząć 
Żyć.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka