1 sty 2026

Trochę jeszcze opowieści

Styczeń byl spokojny

Na spokojnie nic ciekawego, nic konkretnego 


Luty był ciekawszy, zwiedziłem wiele miejsc na Mazurach i Podlasiu. Naprawdę świetne i ciekawe miejsca. Z historią. Zamieszkałem również z osobą, z którą zacząłeś dzielić życie. Z moją drugą połówką 


W marcu byłem na pierwszym koncercie i ostatnim w tym roku. Żałuję że tak mało jeździłem na koncerty, ale jednak mało czasu. Dużo pracy. Dalej zwiedzałem dużo. I wróciłem do fotografii. Na chwilę, ale wróciłem.


W kwietniu, na święta, byłem w Sandomierzu u rodziny. Dużo spędzałem czasu z siostrą, więc było naprawdę miło i przyjemnie. Myślę że w kwietniu zaczęły się moje problemy dotyczące mojej psychiki i życia prywatnego.


W maju wyszła moja druga książka! Więc maj to lekka promocja mojej książki. No i podróże ciąg dalszy. Gdy zbliża się wiosna i lato, nie wyobrażam sobie nie wychodzić. Gdziekolwiek. Ciąg dalszy problemy, które miały zdecydować o tym co dalej. O tym czy dam radę sam czy z nim. 




W czerwcu uczyłem się też pływać. I uwaga. Nauczyłem się pływać! Może nie jakoś super zajebiscie, Ale jednak. Już nie boję wypłynąć poza grunt. Wyjechałem również za granicę. Pierwszy raz w życiu byłem za granicą. W Czechach i Słowacji. Było tak wspaniale, że dalej mam w sobie emocje z tym związane. Spałem w aucie, kąpałem się w jeziorze podczas burzy z piorunami! (Nie róbcie tak!). Chodziłem po górach. Naprawdę ten miesiąc był jednym z najlepszych w moim życiu. 

Promocja mojej książki trwała dalej.

W czerwcu skończyłem również roczny kurs instruktora terapii uzależnień. 


W lipcu zacząłem dostrzegać że moje ciało zmieniło się tak bardzo, ze moje zaburzenia odżywiania się pogłębiły na tyle, że prawie codziennie płakałem. Dalej to się ciągnie, ale staram się z tym walczyć. Nigdy w życiu nie ważyłem tyle ile ważę dalej. Schudłem, ale dalej czuję się źle. Chce z tym walczyć dalej. 

Dużo jeździłem na rolkach i zbierałem pokemony. Naprawdę bardzo, bardzo dużo. I tak bardzo żałuję że teraz nie mam takiej możliwości. 


Sierpień to był ciężki miesiąc. Naprawdę. Choć to co miało dopiero nastąpić to nic. Mocne wahania. I po raz pierwszy w wakacje nie było mnie w Sandomierzu.


Wrzesień to najgorszy miesiąc z tego zestawienia. Aż ciężko mi o nim pisać i w ogóle wspominać. Wolałbym żeby w ogóle nie istniał. Szary i ponury. Kryzys. Po prostu było najgorzej.


Październik był lepszy, choć niepokój ciągle gdzieś tam w środku był. Już trochę mniej płaczu. Halloween spokojnie.


Listopad to naprawdę dobry miesiąc, pomimo tego że skończyłem 24 lata. Szkoda. Nienawidzę swoich urodzin. Moimi urodzinami to kolejna abstynencja, z której jestem ogromnie dumny. Kupiłem gekony, są świetne. Skończyłem kurs integracji sensorycznej. W listopadzie byłem we Włoszech. Pierwszy raz leciałem samolotem! To było naprawdę przerażające, a zarazem fascynujące. To sprawiło że chce podróżować całe życie. 


No a grudzień, to grudzień. Zamotanie przedświąteczne. 

Wigilia, święta- wiadomo. 

I… szykuje się do wyprowadzki


Przyszły rok chce żeby był jeszcze lepszy, bo ten rok był naprawdę udany. Chyba pierwszy raz serio mogę powiedzieć, że rok był udany. Pozytywny. 


Dziękuję za ten rok wszystkim, którzy  ze mną byli. Mojej drugiej połówce, siostrze, przyjaciołom, kobitkom z pracy (jesteście wspaniałe). Mam nadzieję że będziecie ze mną w przyszłym roku. Naprawdę dziękuję.


Życzę wszystkim, wszystkiego co najlepsze. Żebyście byli szczęśliwi i zdrowi ❤️


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka