Czy sie uda?
Sam juz nie wiem
Moja wina
Ze nie wiem
Czasami leze na lozku i patrze w sufit
Teraz jest bialy jak kiedys moje wlosy
Mysle o tym gdzie jestem i co robie
I czy to co robie jest dobre
Boje sie wyjezdzac
I boje sie zaczynac wszystko od poczatku
Naprawde zajebiscie sie boje
Ale nie pokazuje tego
Bo nie chce wspolczucia czy czegos podobnego
A co jak nie wyjdzie
A co jesli jestem tak beznadziejny ze nie uda mi sie nawet wyjechac
A co dopiero tam zyc i sie utrzymac
Chce to zrobic
Naprawde
Chce w koncu zaczac kurwa zyc
Zyc jak dorosly
Bo chyba nim juz jestem
Jakos nie czuje juz z toba więzi
I to mnie boli
Bo ciagle nazywam cie przyjacielem
A przeciez juz chyba dlugo nim nie jestes
Powinienem byc taki jak kiedys
Zero ludzi
Zero przyjazni
I zero zobowiazan
Po prostu, tylko ja
Moze jest to troche egoistyczne
Ale to najlepsze dla mnie
I wiem to
Juz cie nie czuje tak jak kiedys
Ciagle stawiasz sie wyzej
I juz nie czuje sie dzieki tobie dobrze
To bardzo przykre
Bo tak bardzo chcialem kontaktu z toba
A teraz… chce go urwac
Tesknie za tym jak bylismy rowni siebie
Teraz jestem na gorszym stanowisku
Wiec automatycznie
Jestem gorszy