Wyjezdzam
A
Nie chce
Pomoz mi
Zostac
Jeszcze choc
Jeden dzien
Zostan
Zawsze balem sie myslec o przyszlosci
I o tych domach ktore kiedys przestana istniec
O miejscach ktore zostana zapomniane
O milosci ktora przeminie
Boje sie przyszlosci
Choc ciagle o niej mysle
Ciagle sie boje
Bo ciagle zyje w strachu
Sentymenty nadciagaja kiedy mysle jak to wszystko sie zmienia
I to jak odchodzi
Niedługo zniknie wszystko co znam
Znikne nawet
Ja
Jestem przez ciebie smutny
bo ciagle sie o ciebie martwie
i o to co bedzie
A ty nie widzisz w tym nic zlego, tak jakby nic sie nie dzialo
Chce cie w swoim zyciu na stale
Dlatego dbam o twoja kurwa przyszlosc
Dbam o ciebie calego
I twoje slowa mnie zabolaly
Bo
Gdzie ja widze problem?
Problem jest w tym ze przy nieodpowiednim towarzystwie jestes taki jaki jestes
A ja nie umiem tego zaakaceptowac
I to moja wina
Bo powinienem akceptowac cie calego
Tylko ze ja juz nie jestem w stanie znosic znowu tego samego
Zachowujesz sie jak tamta osoba, o ktorej mowiles ze nie rozumiesz
Wiec zrozum
Ze zachowujesz sie jak ona
Zaraz wyjezdzam
I znowu cie nie bedzie
Za czesto sie klocimy i nie wiem czy to jest okej
Nie wiem czy tak powinno byc
Ciagle dajemy sobie szanse
Ale ich bylo za duzo
Wiec czy jest sens
Znowu jej dawania?
Bylem juz wszedzie
Ale nigdy nie znalazlem swojego domu
Ludzie mowia
Ze nie wiem czego chce
Ze nie powinienem
Ze musze sie zastanowic
Tylko ze
Ja sie nie zastanawiam
Po prostu robie to co odpowiednie w danej chwili
Wiem ze maja racje
Ale boje sie dorosnac
Boje sie ustatkowac
Boje sie wymusic od siebie odpowiedzialnosc
Nie zlosc sie na mnie
To nie jest narzekanie
To zagubienie
I watpienie w to
Ze znajde swoje miejsce
Moze mi w tym pomozesz?
Moze uda sie ci sie mnie przekonac
Ale watpie
Ze ktokolwiek potrafi
Bo skoro sam nie umiem
To nikt nie umie