12 paź 2024

Sam dla siebie

 Zrobiłem wiele rzeczy, tylko po to, by mieć co wspominać.


Byłem pomysłodawcą wielu projektów. Wiele razy organizowałem coś, czego nie każdy by się podjął. Chodziłem po cukierki na Halloween – to ja motywowałem ludzi, by się przebierali i świętowali.


Wymyślałem stroje na Halloween, a nawet stworzyłem swoją własną serię filmów i opowieść. Straszną historię. Bo w moim sercu zawsze był mrok, zawsze chciałem zrobić coś, by o mnie pamiętano. Bym ja sam pamiętał.


Wydaje mi się, że to świadczy o kreatywności, o tym, że potrafię, że chciałem i miałem motywację.


Chciałem być z siebie zadowolony, ale nigdy nie byłem. Zawsze było coś nie tak, zawsze za mało.


Tyle że ja miałem 15 lat i oczekiwałem od siebie zbyt wiele, za dużo. A przecież byłem tylko dzieckiem, nastolatkiem, który chciał pokazać, że coś potrafi. Nigdy nikt tego nie doceniał.


Nigdy nie usłyszałem od najbliższych: „Adrian, robisz naprawdę świetną robotę.”


I chyba tego właśnie potrzebowałem – by ktoś mnie docenił.


A dzisiaj, gdy ludzie już mnie doceniają, doszedłem do wniosku, że totalnie mi na tym nie zależy.


Nie obchodzi mnie, czy jestem doceniany, czy nie. Już nie obchodzi mnie, jak na mnie patrzą i co o mnie myślą. Nie obchodzi mnie, że teraz myślą, że jestem kimś.


A ja… zawsze taki byłem. Zawsze dawałem z siebie tyle, ile potrafiłem. Miewałem dni, tygodnie, miesiące, a nawet lata, gdy mi nie wychodziło, ale starałem się tak samo.


Jestem teraz tutaj i w końcu zaakceptowałem to, że muszę być dla siebie, a nie dla kogoś.

11 paź 2024

Nie dokonczylem posta bo poszedlem spac

 Czy to ja jestem ten zly?

Czasami tak po prostu

Zastanawiam sie 

I dochodze do wniosu


Ja nie musze jakis byc

I nigdy nie musialem

A sam od siebie wymagalem


9 paź 2024

Czerń to napisała

Czasami budzę się zrezygnowany.


Do robienia czegokolwiek.

Wstaję, idę do łazienki, sikam, myję ręce, myję zęby, twarz.

Wracam.

Ubieram się, perfumuję i wychodzę.


I czuję się tak, jakby każdy dzień był taki sam.

Nic nowego, nic ciekawego, nic konkretnego.


Po prostu

taka beznadziejność.

Czarna dziura, nieskończona.


Czasami myślę, że ja jestem taką czarną dziurą.

Że nie wiem, kim do końca jestem i co tutaj robię.

Nie wiem, skąd się wziąłem.

I pochłaniam wszystko.


Jestem powietrzem wirującym nad oceanem atlantyckim.

Jestem małym pyłkiem z tego jedynego kwiatka,

który wyrósł – nikt nie wie skąd i dlaczego.


Jestem jak las.

Na początku dnia przyjazny i piękny,

a wieczorami zaś straszny i nieprzyjemny.

A teraz noc staje się dłuższa od dnia.


Zaraz Halloween,

a ja i tak noszę kostium przez cały rok.


W uszach mi szumi strachem.

To strach mi szumi w uszach.

Coś patrzy na mnie zza frontu,

prosto w oczy.

Brakuje tylko pięciu centymetrów,

żeby dotknęło moich gałek ocznych swoimi.


Strach oddaje mi swój strach,

a ja go pochłaniam.


Już nie jestem człowiekiem.

Jestem tylko chodzącym nieszczęściem,

pomyłką wszechświata, pomyłką siły wyższej.

Urodzony nie tam, gdzie powinienem,

nie tam, gdzie miałem być.

Ale jestem,

i egzystuję tak z dnia na dzień,

przed dniem następnym.


To tylko czerń to napisała.

8 paź 2024

Brakuje pokory

 Czasu brakuje pokory.

Ciągle pędzi,

nie ogląda się za siebie,

jakby nie miał czasu na żadne wątpliwości.

A my?

My tylko próbujemy go dogonić,

zatrzymać na chwilę,

jakby to była kwestia wyboru.


Przecież moglibyśmy trochę zwolnić,

ale kto ma dziś na to odwagę?

Każdy bieg, jakby meta miała coś zmienić.

Jakby nagroda czekała za rogiem.


Brakuje pokory,

w nas, w czasie, w wszystkim dookoła.

Chcemy więcej, szybciej,

a zegar tylko tyka,

jakby śmiał się z naszych planów.

Z tego, że wierzymy,

że można coś wywalczyć siłą,

nawet minutę.


A czas nie słucha.

Idzie dalej,

zawsze krok przed nami.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka