Niedobrze jest sie ciagle czuc dobrze
Tak jak niedobrze jest sie ciagle czuc niedobrze
Moglbym pisac wiecej
Ale nie ma sensu
Wiec pozostawie to wam
Zastanowcie sie
Niedobrze jest sie ciagle czuc dobrze
Tak jak niedobrze jest sie ciagle czuc niedobrze
Moglbym pisac wiecej
Ale nie ma sensu
Wiec pozostawie to wam
Zastanowcie sie
Gdzie ja jestem
No gdzie
I gdzie z nim ten tlen
Co wczesniej
To powietrze
Co kiedys
Co kiedys
Gdzie to co kiedys
Wtedy kiedy z toba
I rzadko bez ciebie
Tyle wspomnien
Problemow
I przygod
Duzo przygod
A ja
Nie umiem sie z tym pogodzic
I nie chce
Ja juz chyba cie nie znajde
I to boli najbardziej
Tak musi byc
Bo ja wiem ze umiem tylko krzywdzic
I ze kazdy prze ze mnie cierpi
Jestem niemily i zgorzknialy
Kipi ode mnie chamstwo
Nie zasluguje na ludzi
Na ani jednego czlowieka
Jestem zepsuty juz od srodka
Zgnily
I zostaly juz tylko robaki
Tylko one moga sprawic zebym zniknal juz na zawsze
Moze powinienem wrocic do domu
I do swojego starego zycia
Bez jeszcze wiekszego sensu niz teraz
Po co sie męczyć i nie rozwijac
Przez to ze ciebie kocham
Bola mnie pewne rzeczy podwojnie
Czasami wypierdala poza skale
Ciebie juz chyba nie zawsze bede rozumiec
Ciagle zly i niedobry
Niewystarczajacy
Sam na sam inny
A gdy inni to juz obcy
Nieznany mi
Jak to dobrze poznac osobe przy innej osobie
Moze wcale cie juz nie znam
A moze ja
Nie znalem cie wczesniej
Nie chce na ciebie teraz patrzec
Bo nie widze juz w tych oczach tego co wczesniej
I sam mnie powoli tracisz takim spojrzeniem
Ja jestem juz gotowy
Przygotowany od tylu lat
Na zle traktowanie
Wiec jak chcialbys mnie skrzywdzic
To smialo, ja juz potrafie z tym zyc
To smialo, mozesz stracic mnie kiedy chcesz
Wiec mnie
Odpusc