Nie kłami
Nie tymi
Bo ja wiem ze umiem tylko krzywdzic
I ze kazdy prze ze mnie cierpi
Jestem niemily i zgorzknialy
Kipi ode mnie chamstwo
Nie zasluguje na ludzi
Na ani jednego czlowieka
Jestem zepsuty juz od srodka
Zgnily
I zostaly juz tylko robaki
Tylko one moga sprawic zebym zniknal juz na zawsze
Moze powinienem wrocic do domu
I do swojego starego zycia
Bez jeszcze wiekszego sensu niz teraz
Po co sie męczyć i nie rozwijac
Przez to ze ciebie kocham
Bola mnie pewne rzeczy podwojnie
Czasami wypierdala poza skale
Ciebie juz chyba nie zawsze bede rozumiec
Ciagle zly i niedobry
Niewystarczajacy
Sam na sam inny
A gdy inni to juz obcy
Nieznany mi
Jak to dobrze poznac osobe przy innej osobie
Moze wcale cie juz nie znam
A moze ja
Nie znalem cie wczesniej
Nie chce na ciebie teraz patrzec
Bo nie widze juz w tych oczach tego co wczesniej
I sam mnie powoli tracisz takim spojrzeniem
Ja jestem juz gotowy
Przygotowany od tylu lat
Na zle traktowanie
Wiec jak chcialbys mnie skrzywdzic
To smialo, ja juz potrafie z tym zyc
To smialo, mozesz stracic mnie kiedy chcesz
Wiec mnie
Odpusc