Topnieje ten sztuczny balkon
Co ranek spotyka go to samo
Wschód slonca odbija jego cien
A pozniej gdy zachod zawita
Pada ta druga twarz
Topnieje ten sztuczny balkon
Co ranek spotyka go to samo
Wschód slonca odbija jego cien
A pozniej gdy zachod zawita
Pada ta druga twarz
A czym ty jestes zmeczony?
Ciagle sie z tym spotykam
A dlaczego ktos mi nie powie
„Rozumiem ze jestes zmeczony, odpocznij”?
Ciagle jestem nikim
Naprawde
Ja ciagle czuje sie niewystarczajacy
Ciagle
Czuje sie
Za maly na ten swiat
Ciezko mi przestac myslec na chwile
O tym myslec
A niechcialbym juz
Chcialbym aby moje zycie
Troche sie zarumienilo
Bo przechodze mnostwo zmian
A ja chcialbym tylko jednego
Wspominam czasami te czasy
2019
Mysle ze
Bylo warto
Bylo ciezko
Ale bylo warto
To ostatni „normalny” rok
Pozniej troche gorzej
Zalezy mi aby moi bliscy byli szczesliwi
Zeby nigdy nie cierpieli
Zeby w koncu sie usmiechali
Tesknie za wami
Zawsze jestescie mi bliscy
Nawet kiedy was nie ma
Wczoraj to tak jakby troche dzisiaj
I jutro
Wczoraj jest nawet w terazniejszosci
A terazniejszosz bedzie w przyszlosci
Wiec zyj w czasie, w ktorym chcesz
Bo to nie ma znaczenia