Duchota odbiera mi wene
Nawet nie wiem o czym moglbym juz pisac
Mam chwile zeby uciec
Ale to tylko chwila
Nie wiem czy bede zalowac
Ale wiem ze nie dam rady
To mnie tak bardzi przygniata
Czuje sie bezsilny
Czuje ze nie dam rady temu podolac
Wiem ze sie nie uda
Wiem ze bedzie problem
Ciezko jest nie uczciekac
Ciezko jest to zrobic
Jak to zrobic zeby bylo dobrze
Jak patrzec na to normalnie
Jak ignorowac tych ludzi
Jak ignorowac ten wzrok
Jak ignorowac to ze nie dam rady
Chce pokazac ze umiem
Chce udawac ze jestem silny
Jak ignorowac ten glos w mojej glowie
Jak udawac ze wszystko jest w porzadku
Jak uciec
Chcialbym miec pewnosc ze chociaz jedna osoba chce miec mnie chociaz troche
Zabieranie po kawalku nie jest dobre
Ale przynajmniej wtedy mam pewnosc ze ktos mnie chce
Czuje sie tak bardzo niepotrzebny nikomu
I to co robie jest niepotrzebne
I to jak bardzo chce udowodnic ze cos znacze
Prawda jest taka ze nigdy nic nie bede znaczyc
Dla nikogo
Bo jestem tylko kolejnym szarym czlowiekiem
Ktory po smierci zostanie zapomniany
Kiedys myslalem ze mam misje na tym swiecie
Ale teraz stwierdzam
Ze jedyna moja misja
To brak misji
Siedze na przystanku
Mijaja mnie te wszystkie samochody
I zastanawiam sie
Gdzie oni sie tak spiesza?
Czas ucieka nieustannie od lat
I mozemy tylko go wypelniac
A nie tracic
Moze oni dzieki autom nie traca czasu?
A moze wlasnie go marnuja?
Bo mozna spojrzec na to roznie
Masz samochod, mozesz poruszac sie szybciej, sluchac muzyki w aucie ale wiaze sie to z ogromna odpowiedzialnoscia
Nie masz samochodu, mozesz sie przejsc sluchajac muzyki na sluchawkach i patrzec na ten piekny swiat, przy okazji poprawic kondycje
Jest cos dobre i jest cos zle?