Twoje cialo to cos wiecej niz swiatynia
I za niedlugo opisze je bardziej
Czy ten dom jest taki wazny ze widze go codziennie w swoich snach?
I zawsze dzieje sie za duzo
Wszyscy ci ludzie ktorzy tam sa
Tyle czasu razem i teraz mam was w snach
Ciagle mowi mi co robic
Jak postepowac
I ze ktos nas obserwuje zza okna
Panicznie boje sie was stracic
A wy sami znikacie w deszczowe dni na rynku
Gdzies chodze a sam nie wiem gdzie
A wy nie wskazujecje mi drogi
Zostawiacie mnie tak jak w rzeczywistosci
Ale czy
Czy
Jeszcze to wytrzymam
A gdybym tak nie przejmowal sie zyciem
I nie bral go zbytnio na powaznie?
Pozwolil sobie po prostu zyc
I byc szczesliwym
Nie moge sie juz bac
Codziennie wstaje z mysla ze nie dam sobie rady
Codziennie czuje beznadziejnosc
Moze sprobowac?
Moze znowu cos zmienic?
Nie moge przywiazywac sie do jednego miejsca na dlugo
Bo ja chce zwiedzac swiat
Chce poznawac nowe miejsca i nowych ludzi
Juz nie moge stac w miejscu
A wciaz jestem tym nowym
Mak tylko podpowiada