Czasami za soba
Ogromnie tesknie
I zastanawiam sie dlaczego
Przeciez teraz
Jestem lepszy
Niby prawdziwy
I niby szczesliwszy
Mam to
Co chcialem miec
To co bylo niemozliwe
Prosze Adrian
Badz w koncu szczesliwy
Czasami za soba
Ogromnie tesknie
I zastanawiam sie dlaczego
Przeciez teraz
Jestem lepszy
Niby prawdziwy
I niby szczesliwszy
Mam to
Co chcialem miec
To co bylo niemozliwe
Prosze Adrian
Badz w koncu szczesliwy
Gleboko to w sobie zakopalem
I wciaz zakopuje
Bo juz sie chyba tak tym nie przejmuje
I nauczylem sie
I ucze sie ciagle
To akceptowac
Bo tak wyglada moje zycie
I moze tak to wlasnie mialo wygladac
A ja
Wierze w przeznaczenie
I juz w koncu nie musze sie prosic o uwage
Bo wreszcie jej nie potrzebuje
Ja juz nie potrzebuje byc w centrum uwagi
Ja juz chyba
Po prostu
Niczego nie potrzebuje
Zepsules wszystko
Bo powiedziales zd sie mna zaopiekujesz
Ze bede miec wsparcie
Ze moge na ciebie liczyc
A zostawiles mnie samego
Ja tylko tesknie za twoim synem
Z ktorym sie mocno zzylem
Tesknie za jego usmiechem i smiechem
Za placzem i za wspolnym tanczeniem
Za jego dokuczaniem
I za jego pierwszymi slowami
Bardzo za toba tesknie chlopczyku
I nie widze jak sie zmieniasz
Boje sie ze o mnie zapomnisz i w przyszlosci bedziesz mial uraz
Tesknie za toba kazdego dnia
I kazdego dnia boli mnie to, ze cie nie widze
Ze cie nie moge przytulic
Czy nawet na ciebie spojrzec
To jest po prostu milosc
Dbanie i bycie
A ty
Zostawiles mnie z ta mysla samego
I nie myslisz o tym jak bardzo mnie zraniles
Jak bardzo pozostawiles pustke
Bo tylko on dawal mi szczescie
Tylko on tutaj po prostu byl i po prostu poswiecal swoj czas mi
Spiewalismy razem
A teraz
Nawet cie nie slysze
W jakiejs czesci
Juz zawsze bede z toba
I w tobie
Chyba nie chce z tego rezygnowac
Ale z drugiej strony
Chcialbym zebys odeszla z moich snow
I chyba
Chcialbym zebys odeszla ode mnie
Ale tak na zawsze
Juz nie przychodz
Po prostu
Odejdz
Ja juz wiem ze ty mnie w sercu nie masz
Ani w glowie
Ani nigdzie
Nawet we wspomnieniach
Odcielas mnie od wszystkiego i wszystkich
Poswiecilem dla ciebie cala moja energie
Poswiecilem dla ciebie caly moj czas
A ja tylko czekalem
Az sie zmienisz
A to nigdy nie nadeszlo
I juz nie nadejdzie
Bo przemijasz jak ta piosenka
Jak szybkie auto
A ja trzymam kciuki
Mimo ze kwitne bez ciebie
Pieprze to
Chyba powinienem miec od ciebie wsparcie
A ja ciagle tylko staram byc sie coraz lepszy i lepszy
Ale chyba juz tak nie potrafie
Ja ciagle jestem najgorszy
Ciagle wygladam zle i ciagle zle sie odzywam
Ciagle nie mam pieniedzy i ciagle jest wszystko zle
A gdy probuje cos zmienic
Nagle ludziom tez to nie pasuje
Ciezko zyc z osobami ktorych nazywam przyjaciolmi
Bo sam nie wiem czy oni nimi sa
Uciekaja kiedy im ciezko
Uciekaja kiedy im dobrze
No bo po co maja nas zamartwiac?
No bo po co maja sie nami zamartwiac?
Jestes
Albo cie nie ma
Nie ma nic pomiedzy
Nie mozesz byc w polowie
A gdy probujesz byc pomiedzy
To nigdy ci to nie wyjdzie
nie kazdy chce czekac
I nie kazdy musi czekac
Po prostu nie czekaj
Bo nie ma na co
I tak wszyscy skonczymy w trumnie