Coraz czesciej mam ochote
Tak jakbym od nowa cos przezywal
Bo to tam, a to tam
I tak ciagle
Ja chyba to powoli trace gdzies
Znika
Twoje imie ktorym do ciebie mowie
Kojarzylo mi sie z czyms cieplym, przyjemnym, potulnym.
Nie umiem go juz chyba uzywac
Od pewnego czasu zastanawiam sie (ale nie o tym, o czym myslisz) jak nie zyc w codziennej beznadziejnosci
Codziennej nicosci
Czuje jakby tlen powoli znikal
Tak jskby zaraz mial po prostu zniknac
Nie wiem dlaczego tak jest
Nie jestem chyba szczesliwy
Nie ze z toba nie, tylko ogolnie
Mam pecha w zyciu
Przykro mi ze tak mysle, bo wolalbym tak nie myslec
Ale mysle
No i coz
Ja juz nie chce robic pewnych rzeczy
Tylko ciezko mi przestac
Nie potrafie tego zrobic i chyba nawet nie chce przestac
Nie wiem co to mi daje
Bo juz nie szczescie
Juz nie euforie
Ja juz nic nie czuje
Naprawde
Ja nic nie czuje i nie obchodzi mnie co sie ze mna stanie