Strony

23 lut 2026

​ciężko mi ostatnio

22 lut 2026

Dobra teraz z balkonem rozmawiam

 Szacunek bez ulicy na dworze

Gdy dom na ziemi już nie stoi

A milion balonów podnosi świat na wietrze 

Co ciekawsze na ziemi już nic nie stoi 


Boję się uliczkami pozostałymi pozostałe kroki stawić 

Tam się czai zza rogu czerń, która nigdy nie odchodzi

Czeka by mnie porwać 

Ostatnią cząstkę mojego zepsutego ciała zabiera mi czerń


Nie kołdrą już przykrywam się by ciało ogrzać 

Stare prześcieradło przykrywające moje syfy

A na przeciwko okno sąsiada który patrzy z zaciekawieniem, na to jak mnie zabierają 

Nic nie może zrobić 

Nawet jego oczy nie chcą mi pomóc 


Dobra teraz z balkonem rozmawiam 



17 lut 2026

Siedem godzin bez miłości

Nie pisze już listów do ciebie

Już niebieskie niebo nie jest

Już zielone liście nie są 


Autostrada szybko do ciebie prowadzi

Mnie źle nawigacja poprowadziła 

Kierunkowskazy się pomyliły 

Myślę, że pola mi to wybaczą


Zielone tablice wskazują tylko warszawę 

Warszawa mnie już nie chce, bo widziała mnie z tobą 


W tej kawiarni, siedem godzin za długo 

Siedem godzin bez miłości 

Kawiarenka dalej tam stoi

Dalej na nas czeka 

Tylko jeszcze nie wie, że Ty już w Lublinie 


Nie tańczę już na śniegu 

Stracił kolor biały i stał się szary


Ciężko ukoić ból 

11 lut 2026

Zaraz noce coraz krótsze

Zaraz noce coraz krótsze 

I w końcu zrobi się cieplej

Na liście pojawia się zieleń

I smutku trochę ubywa


Czerwiec się zbliża 

Coraz dłuższy jest dzień 

A kiedy dzień coraz dłuższy 

To w duszy wszystko w porządku

W porządku jak tulipany na polu 


Ah, ta nasza wiosna

Znowu czuć nadzieję

Nadzieja, nadzieja i jeszcze raz nadzieja 


Świętujemy!


Radujmy się 

Proszę radujcie się 

Cieszcie się 

Bo znowu chce się żyć 

Więc żyjcie,


Mój kochani 

9 lut 2026

Czerń

Czerń 

W lustrze widzę czerń 

W szybie samochodu- czerń 

Kolorowy świat, ale czerń


Czerń 

Tajemnicze lasy i zaświaty 

Cmentarz pełen szkieletów to- czerń 

Przyjemne łóżko zamienia się w czerń 


Czerń

To nie kolor, to nie wulgarność 

Pieszo chodzę po czerni 

W lustrze dalej jest czerń 


Czerń 

Wychodzi ze mnie

Spaść z dachu

Mam ochotę spaść z dachu

I to tak

Żebym zrozumiał, że teraz świat wygląda inaczej


Wejść w coś lub kogoś innego 

I udawać że nic nigdy się nie stało


Znowu mieć niebieskie włosy i mówić każdemu że to moje naturalne

Bo były naturalne 

Ciągle jestem blue 

A blue to też znaczy smutny 

Może dlatego to mój naturalny?


Jak ja mogłem wtedy myśleć, że jestem wart więcej niż tego czego jestem wart


Jak mogłem pomyśleć, że to co robię jest w porządku


Ta akcje którą zacznę, będzie miała swoje konsekwencje 

One mogą nadejść niedługo

A może już nadeszły i dlatego nic mi się kurwa nie udaje 

3 lut 2026

Pamiętam jak rok temu

Pamiętam jak czułem się rok temu

I rok temu chciałem żyć tak jak żyje teraz

A teraz, chce żyć tak jak żyłem rok temu


To tak szybko i niespodziewanie się zmienia

A ja sam nie wiem dlaczego 

Boję się tego i boję się siebie

Bo sam nie wiem co wykombinuje za rok


Czy jeszcze będę?


Jest zimno a we mnie wciąż nadzieja, że się rozgrzeje i wszystko będzie kwitło 

Ze będzie kolorowo i przyjemnie


A we mnie wciąż lód, lód który zamienia serce w lodowiec

I już chyba nie uda mi się pomóc


Nie da się